środa, 24 września 2014

Wprowadzenie, część I

Witam na moim nowym blogu, w którym będę publikować moje własne opowiadania o "przeszłości" bajki "Dzwonnik z Notre Dame. Dlaczego akurat ta bajka? Sama oglądając tą bajkę zastanawiałam się "Jakie było ich dzieciństwo? Jak Frollo stał się sędzią? Dlaczego Febus był kapitanem? Dlaczego Esmeralda nie miała rodziców? Dlaczego Frollo nienawidził cyganów?". Nie mogłam się skupić na bajce, a teraz mam szansę wymyślić początek nowego opowiadania.
Na początek podam wam trochę pierwszego rozdziału na zachęcenie ;) Posty będą co poniedziałek i czwartek :)
                                                      ***
I
Piętnastowieczny Paryż. Życie na ulicach tętni jak zwykle.
Piekarz piecze chleb, sklepikarze otwierają sklepy i ...
Cyganie buszują po ulicach próbując zarobić na życie. Wszyscy ludzie starają się ich unikać jak najbardziej z daleka.
Może pamiętacie bajkę o zdeformowanym dzwonniku Qwasimodo, pięknej cygance
Esmeraldzie, dobroczynnym kapitanie Febus'ie oraz sędziu Frollu, który
nienawidził cyganów choć do Esmeraldy nie miał hamulców. Zastanawialiście
się jak wyglądało ich życie przed aferą z bajki? Teraz wam wszystko wyjaśnię od samego początku-narodzin Frolla.
Rok 1398 Paryż.
Dom 27-letniej Flour oraz 30-letniego Gringor'a Frolla.
Są bardzo szanowanymi wśród Paryża, bogatymi ludźmi z czego Gringor jest sędzią. Razem mają w planach mieć dziecko. Flour zaszła w  ciążę około 9 miesięcy temu. Akurat dziś jest ten dzień. Dziś miało
przyjść na świat ich upragnione dziecko. Gringor czekał na korytarzu
kiedy służące odbierały poród w sypialni. Czekał zniecierpliwiony...
Minęła pierwsza godzina... druga... CZWARTA! Czas dłużył się 
niemiłośiernie. Wreszcie po piątej godzinie wyszła jedna ze służących.
Choć poród dokonał się nie była szczęśliwa ... Podczas porodu Flour
nie wytrzymała i... umarła.
-I jak?! Jaka płeć?-spytał zniecierpliwiony mąż.
-To... chłopczyk, ale mamy złą wiadomość...
-Słucham-powiedział z drżącym głosem Gringor.
-Pańska żona ... Nie żyje.
Przez te słowa jakaś część Gringor'a umarła. Jego ukochana, którą tak
kochał, która była dla niego całym życiem... która miała z nim dziecko:
umarła. Bez pożegnania. Bez ostatniego pocałunku. Bez... "Do widzenia".
Nie obchodziło go już dziecko chociaż... Flour by tego nie chciała.
Znając swoją kochaną żonę chciałaby, aby wziął dziecko i wychował na
dobrego człowieka. Na kogoś kto poskromiłby te wyrzutki społeczeństwa.
Kogoś kto będzie mieć dobre serce, jak ona sama. Jak ona, ta która
już nie żyje. Wszystko przez to dziecko.
Gringore opadł na swój fotel. Rozmyślał. Wreszcie zdecydował, że 
wychowa syna na swoje podobieństwo. Skoro on nie ma żony, jego 
syn w przyszłości też jej mieć nie będzie. 
Tak więc syna nazwał Klaudiusz Frollo (z czego wszyscy i tak
mówili na niego po prostu Frollo). Przez pierwsze  lata wychowywania
pomagały mu opiekunki do dziecka. No może on sam nie poświęcał dużo
czasu swojemu synkowi, ale czas razem wzięty chyba można zaliczyć do
poświęcenia czasu malcowi. Nie wiedział jak go karmić, na co ma
uczulenie, jak mu pomagać stawiać pierwsze kroki. Ale nie wiedział
również najważniejszego, jak go kochać. 
Gringore z dnia na dzień, przepełniał Frolla nienawiścią do wszelkich
ludzi, ale zwłaszcza do ludzi stojących na marginesie społeczeństwa:
cyganów. Mały Frollo nie wiedział dlaczego jego ojciec tak ich 
nienawidzi. Może wyrządzili mu jakąś krzywdę? A może któryś z nich
zrobił coś okrutnego?
Prawda była taka, że nienawidził bezdomnych ludzi. Uwarzał ich za 
szkodniki, insekty, szczury... Nie miał dla nich serca, nawet małego
kawałeczka.
Cóż, skoro piszemy, że mały Frollo "lubił" cyganów to dlaczego w 
przyszłości tak ich nienawidził? Dlaczego w późniejszych latach
chciał ich wszystkich wytępić? Historia jest naprawde krótka i 
bolesna dla Frolla, którego przez całe życie nikt nie kochał...

Prawie nikt nie kochał.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz