Wreszcie nadszedł ten dzień. Choć minęła tylko jedna nocka Frollo
był taki szczęśliwy, że gdyby tylko mógł wykrzyczałby swoje uczucia
na cały dom. Malec wstał wcześnie niż zwykle. Ubrał się, umył i szybko
zjadł śniadanie. Wybiegł z taką prędkością, że prawie zapomniałby
teczki z książkami. Wreszcie dobiegł na miejsce. Mala już tańczyła z
innymi cyganami. W tym świetle wyglądała nieziemsko... Włosy, oczy,
usta... Wszystko idealne. Nagle dziewczynka zauważyła go i jakby
posmutniała. Chłopak jednak nie zauważył tego. Chciał już wskoczyć na
parkiet, aby zacząć tańczyć razem ze swoją przyjaciółką, ale ta
odciągnęła go na bok.
-Czy coś się stało?-spytał Frollo.
-Mam złą wiadomość-Mala powiedziała te słowa tak cicho i tak żałośnie,
że przez chwilę Klaudiusz zadrżał.
-Jaką?-wystraszył się, bo pomyślał, że powie mu coś okropnego.
-Moja mama wspominała coś, że dłużej nie możemy zostać w Paryżu...
Frollo skamieniał. Dlaczego akurat ona chce go zostawić samego, zdanego
na samego siebie? Może naprawdę nic do niego nie czuje? Dlaczego jego
nikt nigdy nie może pokochać, choć przez tą sekundę? Przytulić się
do kogoś, ktoś kto powiedziałby do niego dwa proste słowa, kocham cię.
Czy świat jest dla niego niesprawiedliwy? Nie dość, że nigdy nie poznał
swojej matki, ma surowego ojca, który zdaje się go nie kochać, to
jeszcze osoba przy, której był sobą opuszcza go...
-Dlaczego?-wyjąknął ze łzami w oczach.
-Dokładnie nie wiem. Podsłuchiwałam tylko zgromadzenie. Wspominali coś
o straży i coś tam, że łapią coraz więcej osób...-próbowała sobie
przypomnieć Mala.
-A kiedy macie stąd odejść?-spytał Frollo z minimalną ulgą tylko dlatego,
że to nie z jego powodu Mala się przeprowadza.
-Jutro z samego rana-powiedziała to, a łzy zaczęły spływać z jej policzków.
Frollo chciał krzyczeć ze smutku, ale wpadło mu do głowy pytanie.
-Czy przyjedziesz tu kiedyś jeszcze?-spytał z nadzieją w sercu.
-Tata mówił, że jak będę miała 16 lat to będę mogła robić co zechcę-
uśmiechnęła się choć łzy dalej spływały po jej policzkach.
Klaudiusz z zaciśniętymi zębami powiedział:
-Będę czekać.
Mala popatrzyła na niego. Uśmiechnęła się od ucha do ucha, aż w końcu
przytuliła się do niego.
-Dziękuję.
Te słowa wywołały ogromną ulgę w sercu Mali.
-Za osiem lat, o tej samej godzinie, o tym samym dniu czekaj tu na mnie.
Ja będę. Zostaniemy już razem. Na zawsze.
Choć Mala znała Frolla tylko jeden dzień już wiedziała, że zostaną
razem na zawsze. Jednak nie można czegoś obiecać przez lata...
-Kocham cię-podczas przytulania wyszeptał jej. Popatrzyła na niego,
uśmiechnęła się, a kiedy mama zawołała ją, żeby szybko uciekała, bo
straże idą, pocałowała go w policzek i uciekła. Tylko tyle ją widział...